środa, 19 lutego 2014

Podwodny świat rafy koralowej

ryba piła, na szczęście spała na szybie w tunelu w Underwaterworld, Singapur, 2004
Nie potrafię pływać, próbowałam się nauczyć i potrafię tylko na plecach - niestety na brzuchu mi nie wyszło, mimo szczerych chęci nie potrafię przełamać strachu, ale może już wkrótce, to się uda :-). Nie mniej na tę chwilę nie żałuję, że brak mi tych umiejętności, bo spotkać się z taką rybą lub rekinem - nie chciałabym. Tymczasem zapraszam Was do podwodnego świata...

Do Singapore Underwaterworld na wyspie Sentosa można wejść nie umiejąc pływać i podglądać wodny świat - ryby, rekiny, egzotyczne żółwie, kraby, rafę koralową, mątwy, drapieżne i niebezpieczne ryby. Wszystko to znajduje się w największym w Azji Południowo - Wschodniej oceanarium mieszczącym się na jednej z największych wysp należących do Singapuru - Sentosa. 


kolejka linowa na Sentosę, Singapur - Sentosa, 2004
Wyspa ta położona jest w odległości 1/2 km od Singapuru i można się na nią dostać kolejką linową - ciekawe.
Na mnie zrobiły wrażenie przepływające rekiny, kolorowe ryby oraz ten liściasty konik morski i mątwa.

liściasty konik morski, Oceanarium Singapur, Sentosa 2004
Mątwa sprawiała wrażenie leniwej i zmęczonej, ale w sytuacji zagrożenia ten mięczak wystrzeliwuje z worka czernidłowego ciemnobrązową substancję zwaną sepią. Sepia tworzy wokół mątwy ciemną zasłonę, która dezorientuje napastnika. 

leniwa mątwa
Prawdziwe rafy koralowe dopiero były przede mną, ale co z tego skoro nie potrafię pływać. Na szczęście mój partner potrafi i sprawia mu to ogromną przyjemność. Nieświadomi, że docieramy do prawdziwego Raju Raf, dotarliśmy do wioski Ampana, skąd odchodzi publiczny prom na Wyspy Togian - Wakai.

widok na port w Ampanie - stąd wyruszamy na Togian Islands, Indonezja, Sulawesi 2010
Nie wierzyliśmy własnym oczom, kiedy ujrzeliśmy prom, którym mieliśmy płynąć. Wyboru nie było, więc zakupiliśmy bilety w budce przy porcie, wdając się w krótką rozmowę z szalenie wyluzowaną i pozytywnie zakręconą kobietą, która dowiedziawszy się, że jesteśmy z Polski, zaczęła nas poklepywać po plecach i wesoła wołała " ohh Martina, Martina - crazy party". Dowiedziałam się, że chodziło o ekipę Martyny Wojciechowskiej. Miło, to taki polski akcent na krańcu świata.
public ferry w Ampana, ten prom zabiera nas do Wakai na Wyspy Togian, Sulawesi 2010
Popłynęliśmy i płynęliśmy, a wszędzie lazurowa woda i woda, i czasami mijaliśmy takie oto urocze z jednym drzewem wysepki. Na promie panował początkowa gwar, niektórzy chcieli siedzieć jak najbliżej nas, potem towarzystwo lekko się zmęczyło, to bujanie zaczęło działać usypiająco i nam też się udzieliło. Siedzieliśmy na górnym pokładzie. Czasami mijaliśmy samotne mini wysepki, jak ta poniżej. 


Wreszcie udało się dotrzeć do portu Wakai, gdzie mieliśmy przesiadkę na podobną, jak ta poniżej łódka, tylko, że z silnikiem. Na pomoście czekała uśmiechnięta od ucha do ucha dziewczyna w różowym sweterku. Okazało się, że to córka właścicieli (Chińczycy) miejsca, do którego zmierzaliśmy - Kadidiri Paradise.

nie myślałam, że dopływamy do prawdziwego Raju, płynęliśmy podobną pirogą, tylko z silnikiem motorowym
Dotarliśmy wreszcie na Kadidiri Island. Uroczą, zielona i pełną kwiatów wysepkę w otoczeniu niesamowitych raf koralowych. Szaleństwo dla miłośników nurkowania (diving)  oraz z fajką (snorkeling).

Kadidiri Island
widoki o zachodzie słońca były przepiękne, czasami w oddali widzieliśmy duży prom pasażerski, jak omijał wyspę, Kadidiri Island 2010
Domek, w którym zamieszkaliśmy był otoczony kwiatami i zielenią, przed nim rozciągała się plaża i zatoka pełna koralowców i kolorowych ryb. Wszystko to można było obserwować z pomostu, wysuniętego w głąb zatoki. Idealne miejsce dla mnie. Mój partner życiowy znikał na całe dnie, fotografował rafę i to on wykonywał podwodne zdjęcia żywej rafy i żyjących tam ryb.

nasze lokum na Kadidiri Island
Raj miał jednak trochę minusów, niewątpliwie do nich należały ataki moskitów (komarów malarycznych) po zachodzie słońca, jak i wcześnie rano zanim słońce pojawiło się nad widnokręgiem. Wyspy Togian, do których należy Kadidiri, to rejon malaryczny. Drugi minus stanowiła tutaj reglamentacja wody, to znaczy, że jeżeli nasi sąsiedzi byli dużo wcześniej w swoim domku, niż my w swoim, to zużywali nam całą wodę. Nocą kranik z wodą był zakręcany przez właścicieli. Takie małe utrudnienia, ale w sumie nie było co narzekać, przecież na wyspie nie było słodkiej wody.
Mała niespodzianka czekała mnie po powrocie do Polski. Zaraz następnego dnia odwiedziłam Szpital Zakaźny na Woli z podejrzeniem malarii. Na szczęście lekarze mnie przebadali i wykluczyli malarię, do dziś nie wiadomo, co to było.

widok na rafę, która była tuż tuż naszego domku
A takie stworzenia widział pod wodą mój mężczyzna. Zazdrościłam mu jak wracał podekscytowany z nurkowania i opowiadał, co widział i w którym miejscu i jakie ryby, i jakie piękne koralowce. Mi pozostawało wierzyć na słowo, zresztą dowodem są zrobione przez niego  zdjęcia. 

ławica ryb, zdjęcia podwodne zrobione przez Czułka :-)
Warto wspomnieć, że w pobliżu wyspy zachował się w głębinach podwodnych wrak z II wojny światowej, w nienaruszonym stanie, stanowi on siedlisko dla rafy koralowej i żyjących tam organizmów. Jak podają źródła jest to bombowiec B24. Dojście do niego jest możliwe tylko dla osób nurkujących.

handmade by Czułek
Na wyspach Togian istnieje program ochrony rafy koralowej. Co to znaczy? Umieszcza się w wodzie, tam gdzie jest rafa, sztuczny biały szkielet koralowca, imitujący białą część szkieletu nieżyjącego już polipa. Taki szkielet jest sterylny, po umieszczeniu go na rafie, oczekując od wodorostów wapiennych, które przypominają czerwone kłębki waty, aż wyprodukują wapień, który umocni szkielet takiego sztucznego koralowca. W tych niezamieszkałych częściach szkieletów wapiennych zaczynają wtedy żyć koralowce. Taki sterylny szkielet można kupić i zasadzić w pobliżu żyjącej części rafy, dzięki niemu rafa się rozrasta.


Korale potrzebują ciepłej wody z temperaturą od 18 do 35 stopni C oraz z odpowiednim zasoleniem 27 - 40 promila. Koralowce są bardzo wrażliwe na zanieczyszczenie wody, a woda. w której żyją musi być odpowiedni ruchliwa, aby do organizmów docierało pożywienie.



Następnym razem zabieram Was na tropienie wielorybów i zabawę z delfinami na otwartym oceanie - uwaga będzie bujać :-)

12 komentarzy:

  1. Czytając ten post czułam się jakbym czytała bajkę :) Cudne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, przekażę Czułkowi słowa uznania :-)
      z pozdrowieniami, Ella

      Usuń
  2. Ale cudne foty, ryba piła mnie zachwyciła. Też miałabym obawy żeby wsiąść na prom, ale to jest właśnie fajna egzotyka w takiej wyprawie. Koralowce piękne taka wyprawa to marzenie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na prom trzeba było wsiąść - nie było innej alternatywy, chyba ze przepłynięcie wplaw - kto by dał radę?
      Trochę strachu - ale widoki i rafy przepiękne - warto było!
      Z pozdrowieniami, El

      Usuń
  3. Jakie piękne ujęcia! Cudne to miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Magiczny i kolorowy, czasami tez bywa niebezpieczny

    OdpowiedzUsuń
  5. O, jak duzo mozna sie u Ciebie dowiedzieć, obejrzeć, popodróżować. Pieknie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie również można dużo pooglądać, dziękuję za odwiedziny, z pozdrowieniami, Ella

      Usuń
  6. Jak pięknie:) cudne zdjęcia, zachwycam się:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawienie komentarza!
Uprzejmie proszę Użytkowników Anonimowych o podpisanie się chociaż imieniem lub nickiem, chciałabym wiedzieć jak się do Was zwracać.